To oni przez wiele lat stanowili o sile tej firmy. To oni budowali jej markę na rynkach międzynarodowych. Dzisiaj mieli okazję do spotkania i wspomnień. Jak każdego roku Węglokoks zorganizował tradycyjną barbórkę dla swoich emerytowanych pracowników.

– Nasza firma dynamicznie się rozwija, zdobywając nowe rynki oraz dywersyfikując działalność handlową. Ale w dążeniu do jak najlepszych wyników nie zapominamy o tych, bez których nie byłoby to możliwe – w ten sposób przywitał zaproszonych gości Krzysztof Hus, dyrektor ds. zarządzania kapitałem ludzkim w Węglokoks S.A.

Tegoroczne spotkanie odbyło się w minionym tygodniu w Restauracji Pod Wieżami.
– Cieszę się, że mamy okazję do tego, aby przynajmniej raz w roku spotkać się z kolegami. Na co dzień mieszkamy daleko od siebie. Możemy powspominać stare dobre czasy. Jestem dumny, że mogłem pracować w jednej z najlepszych firm w Polsce – mówi Jerzy Badura, który pracował w Węglokoksie w latach 1989-2003 i zajmował się eksportem węgla.

Tradycyjne barbórki z udziałem byłych pracowników firmy odbywają się od ponad ćwierćwiecza i cieszą się ogromnym zainteresowaniem. – Na emeryturze jestem od ponad 20 lat. Widać, że towarzystwo się wykrusza, ale ogromnie miło widzieć tych, którzy dzisiaj tutaj przyszli. Poświęciłem firmie niemal całe swoje zawodowe życie, pracując tu w latach 1961-1994. To były piękne czasy ogromnego eksportu i wielkich wyzwań - wspomina Stanisław Wojtowicz, były dyrektor handlowy w Węglokoksie.