Dla wielu z nas kolarstwo to nudne hobby, zwykła jazda na rowerze, rekreacja dla mas, dla zabicia czasu. Jednak dla miłośników kolarstwa, ten właśnie sport przynosi zadowolenie i dodaje entuzjazmu do życia.

Jaką tajemniczą siłę musi mieć człowiek, jaką determinacją musi się cechować, żeby nie zrażony przeciwnościami mknąć w różnych warunkach atmosferycznych. Wspinać się na wzniesienia, zjeżdżać z niewiarygodną prędkością. Dawać z siebie wszystko pokonując własne słabości i by ten wysiłek przynosił jeszcze radość i satysfakcję.

Wiesław Jarosz, długoletni pracownik WĘGLOKOKS SA, nasz sympatyczny kolega, zawsze pozytywnie nastawiony do życia i tryskający humorem.

Przez długi czas mojej aktywności zawodowej, pracowałem kilkanaście godzin na dobę. Praca wypełniała całe moje życie i na nic innego nie starczało już czasu. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych organizm nie wytrzymał. Zacząłem odczuwać jakieś dziwne dolegliwości, „rękę skrzypka, a oczy spawacza”. Musiałem przewartościować swoje życie. Lekarz zalecił więcej ruchu i od tego się zaczęło. Odnalazłem na nowo kolarstwo.


Pierwsze jazdy na rowerze to były trasy w pobliżu miejsca zamieszkania. Potem systematycznie poszerzałem obszar moich rowerowych zainteresowań. Kiedy pierwszy raz przejechałem dłuższy dystans – przeżyłem ciężkie chwile, organizm się buntował. Mózg zawsze namawia do lenistwa, zaleca oszczędzanie energii. Trzeba wtedy na przekór wewnętrznym podpowiedziom dążyć do wytyczonego celu, do ciągłej aktywności – mówi Wiesław Jarosz. Na rowerze jeżdżę od wczesnej wiosny do późnej jesieni, dopóki nie ma mrozów. Staram się planować trasy przejazdu w różnym terenie. W grupie zaprzyjaźnionych osób jesteśmy w stanie przejechać całe Beskidy, nawet 200 kilometrów. Często również planując wyjazd na weekend czy urlop, zabieram rower. Wtedy mam poczucie wolności - nic mnie nie ogranicza. I paradoksalnie, im więcej wysiłku kosztuje mnie dany przejazd, tym bardziej odczuwam potrzebę żmudnego treningu. Zawsze mam uczucie niedosytu i to jest właśnie magia kolarstwa – dodaje Wiesiu.

W każdej dyscyplinie sportu ogromną rolę odgrywają treningi i zależą od naszej determinacji, wytrenowania oraz warunków psychofizycznych. Trening dla uprawiającego kolarstwo jest kwestią indywidualną. Każdy ma swoją własną koncepcję na jego realizację. Jedni zwracają uwagę na przejechany dystans, inni na maksymalną prędkość, a jeszcze inni na średnią prędkość. Sukces zależy od nas samych.


Stanąć na starcie, dotrwać, przejechać metę z podniesionym czołem – dać radę – osiągnąć cel.

Aktywność kolarską planuję na początku roku. Od kilku lat startuję w imprezach masowych, różnego rodzaju zawodach kolarskich, maratonach. Jest to doskonała forma konfrontacji swoich umiejętności z innymi. Daje podstawy do późniejszej pracy na treningach, do poznania swoich słabych stron oraz innych ludzi - miłośników kolarstwa. Nawiązania ciekawych kontaktów, wymiany doświadczeń dotyczących sprzętu, strategii treningowych czy diety. Miałem taki okres w życiu, że brałem udział w dwunastu wyścigach rocznie, w cyklu maratonów górskich. W grupie około dwóch tysięcy zawodników amatorów, gdzie startowała również cała czołówka górskich kolarzy zawodowych. Zawody były organizowane w kilku miastach w kraju. Startowałem również w Mistrzostwach Polski Amatorów. Rywalizacja była ostra, trzeba było rozłożyć siły na całą trasę, która obfitowała w ostre podjazdy, zjazdy - na średnich dystansach liczących 20-30 kilometrów.


Posiadam kilka rowerów, każdy z nich jest przeznaczony do pokonywania innych tras. Rower górski jest dobry w terenie, na krosowym jeździ się większe dystanse, w różnym terenie i na szosie. Na tak zwanych „kolarzówkach” można robić dłuższe trasy na szosie oraz ostro rywalizować w męskim gronie


Zacząłem również dużo czytać na temat racjonalnego uprawiania sportu, odżywiania się w momencie zwiększonego wysiłku organizmu. Odpowiedniego ubioru, które powinno być odporne na deszcz i chronić przed wiatrem. Łatwo wbrew pozorom w czasie jazdy o wyziębienie organizmu. Zresztą organizm sam reguluje pewne sprawy, trzeba jedynie w niego się wsłuchiwać – opowiada Wiesław Jarosz.

Wyścigi wygrywa się zimą i to jest stare kolarskie porzekadło. Kiedy nie jeżdżę na rowerze – biegam. Bieganie pomaga mi utrzymać formę przez cały rok. W czasie biegu pracują mięśnie, które odpowiedzialne są za jazdę na rowerze. Zimą również jeżdżę na nartach bądź biegam na nartach biegowych. Na co dzień jednak zawsze i wciąż preferuję dobry humor – kończy swoją wypowiedz z uśmiechem Wiesław Jarosz.

Dzięki uprawianiu sportu poprawia się kondycja zdrowotna. Sport stymuluje mózg, daje ogromną frajdę. Ma pozytywny wpływ na nasze życie, uczy pokory, pokonywania własnych słabości, wytrwałości i charakteru, determinacji w dążeniu do celu. Pomaga podołać wszelkim trudom dnia codziennego.